Dziękujemy za podpisanie petycji.

Zależy nam, aby dotrzeć z nią do jak największej grupy odbiorców,
dlatego bardzo prosimy o jej udostępnienie.

Dziękujemy za podpisanie petycji.

Zależy nam, aby dotrzeć z nią do jak największej grupy odbiorców,
dlatego bardzo prosimy o jej udostępnienie.






Będziemy też ogromnie wdzięczni za wsparcie finansowe, które pozwoliłoby nam jeszcze skuteczniej działać na rzecz tej kampanii i kolejnych.


Wesprzyj nas!

Będziemy też ogromnie wdzięczni za wsparcie finansowe, które pozwoliłoby nam jeszcze skuteczniej działać na rzecz tej kampanii i kolejnych.
Wesprzyj nas!

TVNie, przeproś za szkalowanie św. Jana Pawła II
TVN, pomimo miażdżącej opinii KRRiT, dalej broni kłamstw i manipulacji zawartych w reportażu


Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji ukarała stację TVN karą 550 tys. złotych za opublikowanie szkalującego św. Jana Pawła II pseudodokumentu "Franciszkańska 3".
W liczącym 52 strony uzasadnieniu decyzji Krajowa Rada zmiażdżyła merytorycznie ten pseudoreportaż, punktując cały szereg konkretnych manipulacji, do których posunęli się jego autorzy. Rada potwierdziła w ten sposób zarzuty, które wcześniej przedstawiliśmy w dwóch obszernych analizach: analizie manipulacji zastosowanych w reportażu i analizie rzekomych dowodów winy św. Jana Pawła II w nim zawartych.
Ze smutkiem odnotowaliśmy, że TVN broni tego urągającego wszelkim standardom dziennikarskim materiału, zamierza odwołać się do Sądu i atakuje Radę twierdząc, że jej decyzja godzi w wolność mediów i jest próbą wprowadzenia cenzury.
Kierujemy list otwarty do Redaktora Naczelnego TVN Michała Samula, w którym wyrażamy oburzenie z powodu postawy stacji. Zachęcamy do jego podpisania.

5070 podpisało.
Osiągnijmy 10000 !
Administratorem danych osobowych jest Fundacja Grupa Proelio z siedzibą w Warszawie, przy ul. Aleja Komisji Edukacji Narodowej 36 / 112B, 02-797 Warszawa. Dane będą wykorzystywane na potrzeby petycji, w celu informowania o kolejnych działaniach oraz w celach statystycznych. Podanie danych jest dobrowolne. Swoje dane możesz w każdej chwili poprawiać lub zażądać ich usunięcia.
P.T.
Redaktor Naczelny TVN
Michał Samul

LIST OTWARTY

 

Szanowny Panie,

Z oburzeniem przyjęliśmy Pana oświadczenie, w którym broni Pan szkalującego św. Jana Pawła II reportażu „Franciszkańska 3”, oskarża Krajową Radę Radiofonii i Telewizji o próbę wprowadzenia cenzury i zapowiada odwołanie się od jej decyzji o nałożeniu kary za jego publikacjędo sądu.

Uzasadnienie decyzji przygotowane przez KRRiT jest miażdżące dla autorów reportażu i Państwa stacji – ten materiał urągał wszelkim dziennikarskim standardom. W takiej sytuacji jedynym uczciwym działaniem jest podjęcie refleksji, przyznanie się do błędu i zamieszczenie przeprosin za publikację tegoż reportażu.

Dalsze bronienie reportażu po tym, gdy wykazano Państwu dziesiątki błędów, niedopowiedzeń i manipulacji, będzie jednoznacznie oznaczało, że szkalują Państwo św. Jana Pawła II i dokonują manipulacji mających go zdyskredytować całkowicie świadomie. Pedofilia jest odrażającą zbrodnią. Fałszywe oskarżanie kogoś o jej tuszowanie całkowicie niszczy jego dobre imię i jest podłością.

W swoim oświadczeniu stwierdził Pan, że „misją dziennikarzy jest informować i ujawniać fakty - również te, które pokazują trudną prawdę". Niestety, Państwa reportaż nie informuje, ale dezinformuje, stanowi próbę wmówienia widzom z góry założonej, obraźliwej dla św. Jana Pawła II tezy. Już we wstępie padają słowa: „Dziś wiemy już bez wątpliwości, że Karol Wojtyła wiedział o nadużyciach seksualnych księży i ukrywał je jeszcze w Polsce zanim został Papieżem.”.Później ten zarzut w reportażu został kilkakrotnie powtórzony i przedstawiony jako udowodniony fakt.Tymczasem, materiał pokazany w dokumencie w żaden sposób nie usprawiedliwia takiej tezy.

W swoim oświadczeniu broni Pan reportażu, powołując się na fakt, że jego autor dotarł do wielu świadków, w tym do ofiar nadużyć ze strony Kościoła oraz do wielu materiałów źródłowych. Tyle, że ten fakt, wcale nie oznacza, że reportaż pokazuje prawdę. Autor bardzo tendencyjnie wykorzystał zebrany materiał, dopuszczając się szeregu manipulacyjnych technik i zabiegów, które całkowicie dyskredytują reportaż. Jak wykazali eksperci powołani przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, a także historycy i publicyści recenzujący reportaż, autor:

-kilkakrotnie podał nieprawdziwe informacje;

- przemilczał ważne fakty, które nie pasowały do stawianego przez niego tezy;

- własne przemyślenia, insynuacje i plotki przedstawił jako obiektywne i udowodnione fakty;

- zeznanie kluczowego świadka przedstawił w taki sposób, że widzom zasugerowano coś innego niż w rzeczywistości się wydarzyło;

- retuszował także wiele innych faktów i przedstawiał w taki sposób, aby ich wydźwięk był jak najgorszy dla Karola Wojtyły;

-  powołał się na skompromitowanego świadka, nie informując widzów o dyskredytujących tego świadka faktach;

- powołał się na „zeznania” z przesłuchań z więzienia UBprzeprowadzanych w szczycie stalinizmu, gdy dziś powszechnie wiadomo, że takie „zeznania” nie przedstawiają żadnej wartości, ponieważ były wymuszane przemocą, a nawet torturami. Co więcej dziennikarze i historycy wykazali po emisji reportażu, że zostały one zmyślone przez UBeka;

- kilkakrotnie posłużył się zabiegiem implikatury. Odbiorcy podsunięto informacje, na których podstawie mógł on (i na pewno to zrobił) wyciągnąć nieuprawnione wnioski fałszujące obraz działania kard. Karola Wojtyły;

- dokonał ahistorycznej interpretacji faktów i zdarzeń historycznych, całkowicie ignorując kontekst historyczny;

- w nieuczciwy sposób zaprezentował wypowiedzi Tomasza Krzyżaka, jedynej osoby w reportażu broniącej św. Jana Pawła II.

Prof. UW Anna Cegieław ekspertyzie dla KRRiT bardzo trafnie podsumowała Państwa reportaż pisząc, że on „jest pozorowaniem wiedzy zweryfikowanej, co jest tym bardziej szkodliwe, że odbiorca nie ma możliwości sprawdzenia prawdziwości przekazywanych informacji, nie ma dostępu do źródeł i ma prawo wierzyć, że autorzy postępowali uczciwie, tak, jak zapowiedzieli we wstępie do Audycji.”.

 

Manipulacje zawarte w reportażu "Franciszkańska 3" - szczegóły

 

Przyjrzymy się konkretom.

Reportaż zaczyna się i kończy od wyemitowania nagrania ze słowami emerytowanego arcybiskupa Milwaukee RembertaWeaklanda, który mówi o plotce, jaką miał usłyszeć w Polsce w latach 70-tych o krakowskim arcybiskupie-pedofilu i tym, że Karol Wojtyła miał o nim wiedzieć. Marcin Gutowski sugeruje, że tym hierarchą miał być kard. Adam Sapieha. Tyle, że – według plotki Weaklanda – ten hierarcha miał rzekomo dopuszczać się molestowania chłopców, gdy był więziony przez Niemców. Tymczasem kard. Sapieha (ani inny arcybiskup krakowski) więziony przez Niemców nie był. Gutowski przemilczał też to, kim jest jego świadek – nie dowiemy się, że przez wiele lat żył w homoseksualnych związkach z różnymi mężczyznami, a jednemu z nich zapłacił 450 tys. dolarów za milczenie, defraudując pieniądze diecezji. Nie dowiemy się, że sam oskarżony był o tuszowanie skandali pedofilskich w swojej diecezji oraz że był skonfliktowany z św. Janem Pawłem II, dysponował więc motywem do tego, żeby go oczernić.

„Franciszkańska 3” przedstawia następnie, w tonie odkrywania sensacji i nowych faktów, sylwetkę trzech księży oskarżonych o pedofilię, których zbrodnie miał tuszować Karol Wojtyła. Tymczasem historie dwóch z tych księży: ks. Józefa Loranca i ks. Eugeniusza Surganta oraz postawę Karola Wojtyły wobec nich już kilka miesięcy wcześniej opisali w „Rzeczpospolitej” Tomasz Krzyżak i Piotr Litko dochodząc do zgoła odmiennych wniosków niż Gutowski.

W przypadku ks. Loranca, gdy kardynał Wojtyła został poinformowany przez proboszcza parafii, w której Loranc był wikariuszem, o napaściach seksualnych, jakich on miał dokonywać, od razu go suspendował i wysłał w miejsce odosobnienia – do klasztoru. Zrobił to nie czekając na potwierdzenie zarzutów przez wymiar sprawiedliwości. W reportażu „Franciszkańska 3” nie dowiemy się o karze suspensy, a wysłanie do klasztoru zostało przedstawione, jakby to była chęć ukrycia sprawy, a nie tak, jak było naprawdę – jego odizolowania od potencjalnych ofiar. Sprawa ks. Loranca jest dowodem na to, że kard. Wojtyła zdecydowanie reagował na informacje o pedofilii księży, a nie czegoś odwrotnego.

Ks. Loranc za swoje zbrodnie trafił do więzienia. Po wyjściu z niego wrócił do służby jako ksiądz. Krakowski Trybunał (a nie kard. Wojtyła) uznał, że nie można go ukarać dwa razy za to samo i skoro już poniósł karę więzienia, to wystarczy. Kardynał Wojtyła w liście do ks. Loranca podkreślił, że decyzja Trybunału „nie przekreśla przestępstwa oraz nie zmazuje winy” i dlatego skierował go do przepisywania ksiąg w parafii w Zakopanem. Zabronił mu katechizacji dzieci i młodzieży oraz sprawowania spowiedzi. Gutowski cytuje list, ale fragment o tym, że decyzja nie zmazuje winy zręcznie pominął, cytując tylko słowa o tym, że nie doszło do ukarania księdza. Dopiero dwa lata później na prośbę proboszcza z Zakopanego kard. Wojtyła dopuścił z powrotem ks. Loranca do służby pozostawiając jednak zakaz prowadzenia zajęć z religii. Dzisiaj ta decyzja może oburzać,ale trzeba pamiętać, że w latach 70-tych, nie posiadano takiej wiedzy o pedofilii jak obecnie. Nawet psychiatrzy sądzili, że można wyleczyć ze skłonności pedofilskich jak z innych chorób. Mogło się wydawać, że poniesiona kara więzienia skutecznie odstraszy ks. Loranca od podobnych zachowań w przyszłości.

W sprawie drugiego księdza-pedofila, Eugeniusza Surgenta, Gutowski zbagatelizował fakt, że formalnie nie był on księdzem diecezji krakowskiej tylko lubaczowskiej, a – co za tym idzie – gdy w 1973 r. kardynał Wojtyła dowiedział się o jego pedofilii, nie mógł wyciągnąć wobec niego surowych konsekwencji na gruncie prawa kościelnego. Mógł jedynie wyrzucić go z własnej diecezji i przekazać sprawę biskupowi lubaczowskiemu. I tak właśnie zrobił.

Gutowski w reportażu zbudował narrację, jakoby kardynał Wojtyła o pedofilii Surgenta wiedział przez wiele lat jeszcze przed wybuchem afery w 1973 r. „Krakowski metropolita wiedział o przestępstwach pracującego w diecezji księdza Surgenta. Potwierdzają to świadkowie, w tym jeden kluczowy, którego odnaleźliśmy po 50 latach.” – pada w dokumencie. Wspomniany świadek zeznał, że osobiście poinformował Wojtyłę o pedofilii Surgenta latem 1973 r., a on chciał wyciszyć temat. Gutowski sprytnie manipuluje chronologią zdarzeń i mało kto ją wyłapie. Wypowiedź świadka pozostawia w widzu wrażenie, że kardynał Wojtyła wiedział o pedofilii Surgenta i ją tuszował. Tymczasem kardynał Wojtyła usunąłSurgenta z diecezji wkrótce po wizycie wspomnianego świadka, także latem 1973 r. (w lipcu), wcześniej niż on został aresztowany (w sierpniu). O usunięciu Surgenta z diecezji Gutowski wspomina jednak w zupełnie innym fragmencie reportażu, gdy widz już dawno zapomniał, kiedy kardynała Wojtyłę odwiedził wspomniany świadek.

Według Gutowskiego, o tuszowaniu pedofilii ks. Surgenta przez kardynała Wojtyłę ma świadczyć też jego częste przenoszenie z parafii na parafię. To jest jednak wyłącznie jego własna interpretacja. Tomasz Krzyżak odpowiada, że częste zmiany parafii przez ks. Surgenta w świetle znanych dokumentów wynikały z tego, że miał on trudny charakter i wchodził w konflikty z kolejnymi proboszczami. Nie ma żadnego dokumentu, który wskazywałby inny powód. Owszem, zeznania świadków, do których dotarł Gutowski i dokumenty SB wskazują że ks. Surgent dopuszczał się przestępstw seksualnych przez wiele lat. Ale nie ma jednak żadnych dowodów na to, że kard. Wojtyłao tym wiedział, przecież nie mógł znać dokumentów SB, a jedyny świadek, który w świetle reportażu osobiście poinformował kard. Wojtyłę o przestępstwach ks. Surgenta, zrobił to dopiero w 1973 r. Kard. Wojtyła wówczas natychmiast usunął ks. Surgenta z diecezji. Oskarżenia, które padają w reportażu: „pobłażliwość arcybiskupa  i kardynała Wojtyły wobec seksualnego drapieżcy w sutannie, który wykorzystywał dzieci trwała kilkanaście lat” oraz „dokumenty oraz relacje świadków wskazują na to, że Wojtyła i kuria od początku wiedzieli, że podlegający im ksiądz jest seksualnym drapieżcą i w kolejnych parafiach wykorzystuje nieletnich chłopców” są wyjątkowo krzywdzące. Marcin Gutowski nie przedstawił żadnego dowodu na to, że kard. Wojtyła wiedział o pedofilii ks. Surgenta przez lata. To są wyłącznie jego własne interpretacje i insynuacje, które przedstawia jakby były udowodnionymi faktami.

Trzecim ukazanym we „Franciszkańskiej 3” księdzem był ks. Bolesław Saduś.Marcin Gutowski oskarża kard. Wojtyłę, że wysłał on ks. Sadusia na studia do Austrii po to, abyzatuszować jego pedofilskie skandale oraz pozwolić mu na uniknięcie konsekwencji przestępstw. W reportażu Marcin Gutowski kilkakrotnie nazwał ks. BolesławaSadusia pedofilem, tyle, że nie przedstawił dowodów, że on rzeczywiście nim był.

Kluczowym faktem, który ma dowodzić pedofilii ks. Sadusia jest według reportażu zeznanie złożone w 1965 r. na milicji przez mężczyznę, który rozpoznał w Sadusiu człowieka, który kilkanaście lat wcześniej miał upić i wykorzystać jego brata. Gutowski uczciwie przyznaje, że to zeznanie mogło być elementem szantażu SB, dlatego niekoniecznie musiało być w pełni wiarygodne. Ale nie informuje widzów o tym, że chodziło o wykorzystanie młodej osoby dorosłej a nie dziecka.Sposób, w który prowadzi narracje, sugeruje coś zupełnie innego. Co więcej nic nie wskazuje na to, żeby kard. Wojtyła wiedział o tym zeznaniu i o tej skandalicznej sprawie. To nie kard. Wojtyła tuszował przestępstwa ks. Sadusia przed SB, ale robiło to SB przed kard. Wojtyłę, aby mocniej związać ks. Sadusiaze sobą (Saduś był Tajnym Współpracownikiem).

Marcin Gutowski przytacza też dokumenty SB, z których wynika że Saduś musiał opuścić w 1972 r. diecezję krakowską z powodu skandalu, jednoznacznie sugerując, że musiało chodzić o skandal pedofilski. Tyle, że w tych dokumentach SB nie ma informacji, o jaki skandal chodziło. 

Gutowski powołał się też na plotki mówiące, że Saduś lubił „młodych chłopców” – w reportażu mówi o nich emerytowany ksiądz oraz cytowany jest donos jednego z Tajnych Współpracowników bezpieki, w którym one się znalazły. Tyle, że plotki nie mogą stanowić dowodu na cokolwiek, a po drugie wiele wskazuje, że gdy mowa o „chłopcach”, tow rzeczywistości chodzi o młodych dorosłych mężczyzn. Po emisji reportażu Tomasz Krzyżak i Piotr Litkadokonali wnikliwej kwerendy ponad 1500 stron dokumentów sądowych i materiałów SB. W jej wyniku stwierdzili, że ks. Bolesław Saduś nie był pedofilem, lecz homoseksualistą. Takie przedstawienie sprawy, jakiego dokonano w reportażu stanowi bardzo poważne nadużycie.

Gutowski oskarża też kardynała Wojtyłę o to, że przemilczał wobec metropolity wiedeńskiego kardynała Koniga prawdziwe powody wyjazdu Sadusia. Dowodem ma być list kardynała Wojtyły do Koniga. Ale przecież wiadomo, że w PRL w listach nie zawierało się żadnych problematycznych informacji, ponieważ poczta była czytana przez SB. Jest wysoce prawdopodobne, że Wojtyła ustalił z Konigiem przeniesienie Sadusia podczas bezpośrednich rozmów lub przez swoich przedstawicieli.

Czwartym księdzem-pedofilem ukazanym w reportażu miał rzekomo być kardynał Adam Sapieha. Gutowski oparł swoje oskarżenie na plotkach o kardynale (które mogły być rozpuszczane przez Urząd Bezpieczeństwa) oraz na zeznaniu ks. Adama Mistata, które miało być spisane podczas przesłuchań w ubeckim areszcie w najgorszym czasie stalinowskich prześladowań. UB szykowało się wówczas do rozprawy z krakowskimi księżmi, a ks. Mistat był więźniem oskarżonym o szpiegostwo i groziła mu kara śmierci. Wiadomo jak wyglądały „przesłuchania” UB. Nawet komuniści nie wierzyli w prawdziwość zebranych w ten sposób zeznań, tymczasem autor reportażu uznał je za wiarygodne i na nich oparł oskarżenie najgrubszego kalibru. Oburzające jest, że Gutowski przemilczał okoliczności, które towarzyszyły złożeniu tego „zeznania”. Już po emisji reportażu Tomasz Krzyżak dowiódł, że zeznanie ks. Mistata nie było nawet wymuszone, tylko zwyczajnie sfabrykowane przez UBeka. Gdyby Marcin Gutowski chciał uczciwie przedstawić temat, zamiast próbować dowodzić z góry postawionej tezy, doszedłby do tego samego wniosku.

Przedstawienie kardynała Sapiehy jako seksualnego drapieżcy posłużyło Gutowskiemu do postawienia skandalicznej tezy: Wojtyła miał tuszować pedofilię, ponieważ jako młody kleryk musiał być przez niego molestowany. Gutowski nie powiedział tego wprost, ale taki byłobrzydliwy wydźwięk jego narracji: sugerował, że Wojtyła był ulubieńcem kard. Sapiehy i bardzo wiele mu zawdzięczał, a w niedopowiedzeniu pozostawił, dlaczego kard. Sapieha go tak forował. A już wprost padło oskarżenie o to, że Wojtyła musiał wiedzieć, że kard. Sapieha molestował kleryków, oswoił się z tym molestowaniem i to wpłynęło na jego rzekomo łagodny stosunek do pedofilii. Jednym słowem: autor reportażu najpierw przyjął za pewnik zeznanie wymuszane przez UB w okresie stalinowskim (które okazało się sfabrykowane), a później – na jego podstawie – snuł jeszcze dalej idące własne insynuacje.

Prezes Instytutu Pamięci Narodowej Karol Nawrocki trafnie podsumował merytoryczną warstwę reportażu: „wbrew warsztatowi dziennikarskiemu cytowane były tylko te fragmenty dokumentacji archiwalnej, które służyły udowodnieniu postawionej tezy, a Audycja oparta była na bardzo wątłych przesłankach merytorycznych, bardzo kruchym materiale dowodowym, manipulacjach bez właściwej weryfikacji źródeł historycznych.”.

Manipulacje i niedopowiedzenia w warstwie merytorycznej bynajmniej nie wyczerpują zarzutów wobec reportażu. Brak jakichkolwiek dowodów na obronę przedstawionej przez siebie tezy, Marcin Gutowski nadrabiał przy pomocy technik manipulacyjnych. Wielokrotnie sam potwierdzał prawdziwość swoich słów, używającjednoznacznych sformułowań w rodzaju „Kardynał Wojtyła miał pełną świadomość, jakie oskarżenia ciążą na księdzu”, „Wojtyła wiedział”, „Musiał wiedzieć”. Podobne zdania pojawiają się w reportażu co chwila. Jeśli Gutowski nie wypowiada ich sam, to robią to zaproszeni przez niego rozmówcy. Miało to wywołać w widzach poczucie, że sytuacja jest oczywista i taka, jak pokazuje ją autor. Dr Klaudia Rosińska w ekspertyzie dla KRRiT wskazała, że „jest to klasyczny przykład tzw. ramowania, czyli podświadomego wpływania na interpretację faktów i zdarzeń przedstawionych w Audycji. Ramowanie tego typu znacząco utrudnia krytyczną ocenę faktów przedstawionych w Audycji i niekiedy wręcz uniemożliwia obiektywne spojrzenie na działania poszczególnych osób. W tym znaczeniu trudno jest ocenić Audycję jako obiektywną i etyczną pracę dziennikarską już od samego początku.”

Marcin Gutowski manipuluje też emocjami widzów. Temu służy mroczna muzyka i kadry tworzące atmosferę grozy, temu służą też wypowiedzi ofiar. Gdyby Marcin Gutowski nakręcił reportaż o braku empatii wobec ofiar i wieloletnich zaniechaniach Kościoła względem osób skrzywdzonych, to te świadectwa miałyby ogromną wartość, a reportaż byłby nadzwyczaj wartościowym dziełem. Ale cel reportażu jest zupełnie inny. Od początku do końca jest nim próba wmówienia winy kard. Wojtyły za tuszowanie pedofilii. Świadectwa ofiar służą w nim przede wszystkim do nakręcenia emocji przeciwko kard. Wojtyle.Żadna z wypowiadających się ofiar księży nie wskazuje dowodu na to, jakoby kard. Wojtyła tuszował przypadki pedofilii, ale mimo to autor reportażu sugeruje co innego, okraszając świadectwa komentarzami w rodzaju „musiał wiedzieć” W ten sposób określone emocje, które wywołują te świadectwa (współczucie ofiarom, złość na sprawców ) przenosi na kardynała Wojtyłę. „Jest to przykład manipulacji emocjami w celu wykreowania winnego oraz przykład działania polegającego na utrzymywaniu u odbiorców psychologicznego afektu emocjonalnego, który musi znaleźć ujście na końcu tak przygotowanego materiału. Obrzydzenie i gniew w stosunku do opisanych agresorów seksualnych, według tej koncepcji, musi być częściowo przeniesione na głównego bohatera Audycji tj. kardynała Karola Wojtyłę. Struktura Audycji w tym znaczeniu jest tendencyjna i jednoznacznie stronnicza” – zauważa dr Rosińska.

Wielkim nieobecnym w reportażu jest kontekst historyczny. Historia dzieje się w pewnym kontekście czasowym, kulturowym, społecznym. Nie można zatem interpretować zdarzeń i decyzji historycznych w odniesieniu do współczesnych ram kulturowych i społecznych, co robi Marcin Gutowski. Reportaż zupełnie abstrahuje od tego, że kilkadziesiąt lat temu wiedza i podejście do pedofilii było zupełnie inne niż teraz, nie tylko w Kościele ale w całym społeczeństwie. Reportaż abstrahuje od rzeczywistości PRL: prześladowania kościoła, wypuszczania sfabrykowanych zarzutów wobec księży, które miały ich kompromitować, wykorzystywania skandali seksualnych przez SB do szantażowania księży i zmuszania ich do współpracy. Z powodu wypuszczania wielu fałszywych zarzutów, plotek i prowokacji, biskupi do każdego oskarżenia wobec księży musieli podchodzić z dużą ostrożnością. SB nie dzieliło się zaś z władzami kościelnymi wiedzą o rzeczywistych przestępstwach seksualnych księży.

Formą manipulacji są też zawarte w reportażu wypowiedzi komentatorów. Jedyną osobą, która broni w nim Karola Wojtyłę, jest Tomasz Krzyżak, przy czym jego komentarz został przedstawiony w sposób nieuczciwy. "Marcin Gutowski dokonał pewnych manipulacji związanych z moimi wypowiedziami. Zostały przycięte i zestawione w dziwnych kontekstach. Niekoniecznie korzystnych dla mnie, a tym bardziej dla postaci Karola Wojtyły." –ocenił publicysta. Zaproszenie Tomasza Krzyżaka do reportażu zapewne miało go uwiarygodnić, pokazać że dano szanse wypowiedzieć się też osobom broniącym św. Jana Pawła II. Tyle że Marcin Gutowski tak przyciął wypowiedzi Krzyżaka, że
nie można usłyszeć żadnych jego argumentów (których ma mnóstwo) a jedynie same hasła. Co więcej Gutowski następnie je kontruje swoimi wypowiedziami, na które nie daje już szansy odpowiedzieć.

Wszystkie powyższe fakty powodują, że reportażu „Franciszkańska 3” nie da się bronić jako materiału, który przekazuje prawdziwe informacje w uczciwy sposób. Być może w Sądzie trafią Państwo na sędziego, z bliskiej Państwu opcji polityczno-światopoglądowej, który nie przejmie się faktami i umorzy Państwu karę. Być może korzystając z ogromnej przewagi medialnej swojego środowiska wmówią Państwo części Polaków, że ten reportaż pokazuje trudną prawdę i był dobrze udokumentowany, a jego krytyka jest motywowana politycznie. Ale to nie zmieni rzeczywistości. Reportaż „Franciszkańska 3” jest olbrzymią manipulacją i szkaluje św. Jana Pawła II. Brnąc w obronę reportażu, wysyłają Państwo sygnał, że obrażają Państwo św. Jana Pawła II i dokonują manipulacji w tym celu całkowicie świadomie. Może jednak warto wycofać się z tego i przeprosić?

 

Powiesz o tej petycji innym? Udostępnij dalej!