Sz. P. Zbigniew Zjawin, Starosta Lubański - Przewodniczący Zarządu Powiatu Lubańskiego
Sz. P. Anna Płotnicka - Mieloch, Prezes NZOZ Łużyckie Centrum Medyczne w Lubaniu
Stanowczo protestujemy przeciwko zatrudnieniu pani Gizeli Jagielskiej w Zakładzie Opieki Zdrowotnej Łużyckie Centrum Medyczne.
Poprzednią placówkę, w której pracowała: Powiatowy Szpital w Oleśnicy, pani Jagielska zmieniła w centrum aborcyjne, a jej okrutne praktyki budziły sprzeciw nawet wielu zwolenników dopuszczalności aborcji.
Tylko w 2024 roku w szpitalu w Oleśnicy uśmiercono 159 nienarodzonych dzieci, w tym 47 mających 22 tygodnie lub więcej. Dzieci te mogłyby już przeżyć poród! Aby przypadkiem to nie nastąpiło, wstrzykiwano im – bez znieczulenia - do serc chlorek potasu. Wśród dzieci, które zostały w ten sposób pozbawione życia, był 9-miesięczny Felek. Takie praktyki są sprzeczne z obowiązującym prawem, kodeksem etyki lekarskiej i stanowiskiem Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników, Konsultanta Krajowego w dziedzinie położnictwa i ginekologii oraz Konsultanta Krajowego w dziedzinie perinatologii. Z tego stanowiska jasno wynika, że „przerwanie ciąży” po 22 tygodniu powinno wiązać się z przeprowadzeniem indukcji porodu lub cesarskiego cięcia i objęciem dziecka specjalistyczną pomocą lekarską a nie wstrzykiwaniem dziecku trucizny do serca.
Dodać trzeba, że większość spośród abortowanych w Oleśnicy dzieci mogłaby żyć wiele lat - głównymi ofiarami aborcji były dzieci z zespołem Downa (63 dzieci w 2024 roku). Uśmiercano także dzieci całkowicie zdrowe (15 dzieci w 2024 roku).
Barbarzyński proceder, któremu przewodziła Pani Jagielska, nie tylko kosztował życie setki dzieci, ale doprowadził do wyniszczenia psychicznego i odejścia części personelu, podzielił mieszkańców Oleśnicy i zmusił część kobiet do korzystania z placówek poza swoim miejscem zamieszkania.
„Zobaczyłam, jak pacjentka leży na kozetce, obok Jagielska wykonuje USG i upomina inną pielęgniarkę słowami: „jak podajesz ten chlorek potasu, to musisz podawać do końca, aż do momentu, kiedy zobaczysz, że serce przestało bić. Jak tego nie zrobisz dobrze, to będzie ci uciekać i będziesz musiała kłuć jeszcze raz”. To było coś strasznego. Zrobiło mi się słabo, bo zorientowałam się, że właśnie przy mnie zabijane jest dziecko.
Jagielska wykonywała aborcje na dzieciach po 22. tygodniu ciąży. One polegały na wywołaniu porodu martwego dziecka. Dlatego my musiałyśmy przyjmować te porody. Musiałyśmy się też opiekować kobietami. Dla mnie to było nie do wytrzymania. W zasadzie natychmiast podjęłam decyzję o odejściu.
Wiele dziewczyn czuło tak jak ja, dlatego widziałam frustrację w ich oczach, przygnębienie, wypalenie pracą. To nie może nie odbijać się na tych, które do uczestnictwa w aborcji zostały niejako zmuszone służbowo." – tak swoją pracę w szpitalu w Oleśnicy wspominała jedna z położnych w wypowiedzi dla „Naszego Dziennika”.
Czy naprawdę chcą Państwo doświadczyć tego samego w Lubaniu?
Zatrudnienie Pani Jagielskiej nie posłuży lokalnej społeczności, ale organizacjom aborcyjnym, które będą mogły na powrót kierować do niej kobiety z innych części kraju, by mogły odebrać życie swoim nienarodzonym dzieciom.
Domagamy się natychmiastowego zakończenia współpracy z Panią Jagielską.